Totalitaryzm w czystej postaci – Kolejna nowość w kształtującym się obozie pracy Europa
Beate Skaleé
Podczas mojej tegorocznej podróży wakacyjnej samochodem do nurkowania w małym, dość zatłoczonym miejscu na Costa Brava, wydarzyło się coś, czego początkowo nie mogłem wyjaśnić: Kierując się w Hiszpanii na wiejskiej drodze, zajechałem na stację benzynową, która miała zupełnie normalne dystrybutory, a więc nie te niepraktyczne (ze względu na wcześniejsze obliczanie ilości paliwa) i problematyczne punkty płatności gotówką ani tym gorsze, bo monitoringowe i również awaryjne punkty płatności kartą, lecz takie, przy których, jak było powszechnie przyjęte w przeszłości, płacono po tankowaniu u prawdziwego człowieka w kabinie płatniczej.[1]
Tak myślałem przynajmniej na pierwszy rzut oka. Na drugi rzut oka zdziwiłem się jednak, że wszyscy inni potrzebujący paliwa wysiadali z pojazdów i najpierw biegli do budki, gdzie robili coś przy okienku, a dopiero potem tankowali. A więc to jednak stacja benzynowa z przedpłatą, pomyślałem, ale nie mogłem i nie chciałem szukać dalej z powodu pustego baku (zresztą była to najtańsza stacja, jaką widziałem na całej trasie, i pozostała taka przez resztę drogi) i postanowiłem zapłacić z góry za przewidywaną ilość litrów.
Podszedłem do okienka, powiedziałem w moim marnej hiszpańszczyźnie „Sesenta Euro” i podałem banknot 100-eurowy przez blat. Kasjer się roześmiał i powtarzał coś, czego w żadnym wypadku nie rozumiałem (mówił po katalońsku), ale poszedłem w przekonaniu, że potrzebuje numeru dystrybutora do jego odblokowania, wróciłem do niego, gdzie jednak zobaczyłem, że ten został już odblokowany (miał przecież moje 100 euro).
Tankowałem do pełna (liczba była nieparzysta), odebrałem swoje reszty od wciąż się śmiejącego kasjera i nie mogłem wyjaśnić sobie tej procedury. Bo jeśli chodziło tylko o przedpłatę za paliwo, to automaty byłyby znacznie tańsze niż ludzie. W drodze powrotnej, 10 dni później, miała miejsce sytuacja we Francji: znowu chciałem tankować i podłączyłem wtyczkę do nieautomatycznego dystrybutora, ale nic się nie stało. Ponieważ na dystrybutorach nie było żadnych szczególnych wskazówek, pomyślałem, że to pomyłka. Machnąłem do kasjera, aby go odblokował – nic. Pomyślałem, że to najwyraźniej jakiś leniwy człowiek i poszedłem do budki.
Znałem język francuski i mogłem się tam porozumieć. „Czy może pan odblokować dystrybutor 3?” – „Do tego potrzebuję twojego dowodu tożsamości” – brzmiała odpowiedź. „Jak to? Po co to? Jeśli chce pan pieniądze z góry, mogę je dać, ale po co dowód?” – „To jest przepis, nic nie da się zrobić.” – „A po co ten przepis?” Na to pytanie dostałem tylko wzruszenie ramionami, ale naprawdę nie dał się przekonać. Co miałem robić, bak był pusty, była niedziela, kiedy jak wiadomo w Francji większość stacji benzynowych (w tym wszystkie tańsze) jest zamknięta, a przede mną było jeszcze kilka setek kilometrów. Podałem dowód, on coś z nim zrobił za ladą i odblokował dystrybutor.
Inni klienci stacji (jak archaicznie brzmi słowo „klient”!) byli tak samo zaskoczeni jak ja. Więc to była najpewniej nowa zasada. Znowu przyszła mi na myśl niejasna procedura tankowania w Hiszpanii: Czy kasjer, który się śmiał, właściwie chciał mój dowód zamiast pieniędzy? Wtedy poczułem totalitarne nonsensy. Po powrocie do domu znalazłem w internecie: na mi nieznanym portalu internetowym „Złote Strony” „Niemieckiego Towarzystwa Metali Szlachetnych” (DEG) (sic!) znalazłem w artykule z 27.05.2008[2] następującą informację:
„W wewnętrznym dokumencie roboczym UE udokumentowano pierwsze wyniki grupy doradczej, która ma opracować ‚plany dotyczące kształtowania europejskiej polityki wewnętrznej po roku 2009’ (czyli po zakończeniu programu haskiego). Jednemu z naszych informatorów w Brukseli przyznano dostęp do tego [rzekomo] ściśle tajnego [a obecnie już w małych ilościach celowo wyciekającego celem uprzedzenia; przyp. B. S.] dokumentu – a to, co przeczytał, przewyższa najgorsze obawy. George Orwell, autor znanej książki ‚1984’, z pewnością nie mógłby tego zrozumieć nawet w swoich najśmielszych marzeniach!
Rozważania dotyczą głównie wprowadzenia nowych, wyposażonych w chipy RFID dowodów, które obywatele UE w przyszłości będą musieli okazywać w różnych codziennych czynnościach.
Kto przyjeżdża na stację benzynową, powinien w całej Europie otrzymać paliwo tylko wtedy, gdy wcześniej zainwestował w przy użyciu swojego dowodu. W ten sposób można dokładnie stwierdzić, kto, gdzie i kiedy tankował. A dodatkowo możliwe byłoby również ‚cieszenie’ niemieckich klientów stacji benzynowych na całej Europie najwyższymi (w skali Europy) niemieckimi stawkami podatkowymi przy zakupie paliwa. Tak zwany ‘turystyka paliwowa’, na którą niemiecki fiskus narzeka obecnie coraz bardziej (gdzie obywatele zaledwie korzystają ze swojego prawa do robienia zakupów tam, gdzie jest najtaniej), byłby niejako pozbawiony podstawy…
‘Przy okazji’ autorzy dokumentu sugerują również, aby w przyszłości połączyć zakupy spożywcze z przymusowym okazywaniem dokumentu. W ten sposób można by skutecznie przeciwdziałać ‘hamstrowaniu’ w sytuacjach kryzysowych i jednocześnie realizować sprawiedliwość społeczną [tzn. racjonować wszystkie ważne dobra, co jest sensowne w czasie wojny, ale w pokoju, poza krótkotrwałymi hipotetycznymi stanami nadzwyczajnymi, jedynie, gdy państwo unika kontroli urodzeń lub wręcz ‘wspiera rodziny’ jak u lemingów], prawią autorzy (…)”
Jak i z jakimi motywacjami ta informacja ujrzała światło dzienne, może nas na razie zupełnie nie obchodzić; interesujące jest jedynie to, że najwyraźniej część tej „kształtowanej europejskiej polityki wewnętrznej” już została praktycznie przemycona, w przeciwnym razie historia z tankowaniem nie wydarzyłaby się mi dwukrotnie w ciągu 10 dni, a kilku znajomych informowało mnie o podobnym terrorze dowodowym przy tankowaniu podczas ich letnich wakacji w tym roku. W jednym przypadku na oburzone pytanie, po co dowód jest potrzebny, podano KDR-ową „usprawiedliwienie” (które obecnie też już sporadycznie można znaleźć w internetowych gazetach), że jest to spowodowane rosnącą kradzieżą paliwa (por. wzburzająca idiotyczna legenda o „rosnącej kradzieży koszyków”, KB 163). Kto w to wierzy, ten będzie zbawiony! Bo wtedy metoda przedpłaty byłaby prostsza i tańsza.
Natomiast o „profilach ruchu” mówiono już w 1994 roku w ramach „Wielkiego Ataku Szpiegowskiego”[3], które mogłyby być tworzone przy wykorzystaniu tak zwanych mostów drogowych i samochodowych „inteligentnych kart”, a w 2005 roku ujawniono, że urządzenia Toll-Collect zainstalowane do pobierania opłat za ciężarówki na niemieckich autostradach skanują wszystkie numery rejestracyjne. To nie dodatkowe wpływy podatkowe, lecz raczej zniszczenie mobilności[4] powinno być rzeczywistym powodem tej nowości w wielkim więzieniu Europa, gdzie heloci być może również w niedalekiej przyszłości będą dostawali jedzenie od zarządu więzienia.[5] Ponieważ dzięki powyższemu konceptowi każdy kierowca automatycznie stanie się posiadaczem swoistej elektronicznej obroży, nawet przy korzystaniu z wynajętych samochodów podczas wakacji.[6] Resztę „profilu ruchu” dopełni wszechobecny monitoring wideo autostrad i dróg wiejskich – kto tego ostatniego wciąż sobie nie wyobraża, niech przejedzie przez Anglię, w tej chwili najbardziej wideo-obserwowany kraj w Europie; ale reszta Europy szybko podąża śladami.
Jakie lamenty nauczycieli i prasy moglibyśmy usłyszeć, gdyby Hitler wprowadził taki bezbłędny system monitoringu dla całej populacji! Ale kiedy Wielki Brat zza oceanu mówi „dla twojego bezpieczeństwa”, wszystko jest całkiem inne? Ten system nie pomija niczego i przede wszystkim nie robi błędów, tak jak Stalin też nie robił „błędów”. Kto przynajmniej odrobinę lojalności wobec niego okazuje, zamiast czuć do niego głęboki wstręt, zasługuje na swoją obrożę.
[1] Samo to, ma się rozumie, że dzisiaj wręcz perwersyjnie się cieszy. Z powodu zniesienia kasjerów na wstrętnych opłatach drogowych we Francji powstają długie korki przed punktami poboru, ponieważ wprowadzanie banknotów lub wrzucanie monet, co większość próbuje, zajmuje znacznie więcej czasu niż przy kasjerze. Co więcej, automaty złośliwie przyjmują największe banknoty 20-eurowe (dlaczego?!), w przeciwnym razie można płacić wyłącznie kartą. (Zatem należy się cieszyć, gdy się już w końcu zapłaci wymuszone pieniądze złodziejom, których autostrady i inne drogi od czasu tajemniczego zniesienia celu podatku od paliw od dawna opłaca się przy zwykłym tankowaniu swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi.) Reszta, nawet w większych ilościach, jest zazwyczaj wydawana w monetach 10- lub 20-centowych, którymi trzeba obciążać portfel. Ten stres niestety zmusza wielu kierowców do sięgania po kartę lub od razu instalowania Télépéage, które od dłuższego czasu w punktach poboru wyśmiewało czekających reklamą „liber-té”.
[2] http://www.goldseiten.de/artikel/7261-EU-internes-Papier~RFID-Chips-versehende-Ausweise-zum-Kauf-von-Benzin-notwendig.html
[3] Aby zrozumieć udawaną komedię łajdactwa SPD przy instalacji podsłuchu, wystarczy jeszcze raz przeczytać artykuł „Skradanie, szpiegowanie, rejestrowanie” w KB 47.
[4] Najwszechstronniejsze informacje na ten temat można znaleźć w artykule „Wojna z mobilnością narodu” autorstwa Viktora Kartina, KB 179.
[5] Kto nie może sobie tego wyobrazić, niech spojrzy przez staw, gdzie ten system oparty na papierze istnieje już od dłuższego czasu dla beneficjentów pomocy społecznej. Nawet jeśli taki chce kupić masło, nie może, ponieważ jego talony na żywność pozwalają tylko na margarynę lub produkty konkretnej taniej marki. Cóż, kraj nieograniczonych możliwości, prawda?
[6] Przyjaciele donieśli, że w Turcji, przynajmniej w części, którą odwiedzili na zachód od Ankary, nie można już otrzymać benzyny, jeśli pracownik stacji benzynowej wcześniej nie wprowadził numeru rejestracyjnego samochodu do komputera. To z pewnością tylko rozwiązanie przejściowe, aż i na Turcję narzuci się czytelne dokumenty, najpóźniej przy wejściu do UE. Na to trzeba się zacząć przyzwyczajać już teraz.
***
Z powodu treści książka usunięta z obiegu przez lewicową cenzurę w Niemczech!
U P A D E K E U R O P Y !

***
W języku niemieckim ukazała się nowa książka

Nowa publikacja:
Maria Pilar rozlicza się z „zieloną zarazą”
Do zamówienia bezpośrednio ze strony:
https://www.buchdienst-hohenrain.de/product_info.php?products_id=1887
***
Weitere Informationenhier unter Transparenz-Bekanntmachung)

