Zarzuty są kontrowersyjne – a milczenie w tej sprawie niemal jeszcze bardziej. Raport amerykańskiej Izby Reprezentantów sugeruje, że Komisja Europejska przez lata mogła nie tylko regulować, ale aktywnie ingerować w treści sieci społecznych. Nie chodzi o nielegalne treści. Chodzi o opinie polityczne.
I tutaj zaczyna się problem: powolne przesuwanie granicy.
Z REDAKCJI | Ustawy takie jak Digital Services Act mają na celu walkę z dezinformacją, mową nienawiści i nielegalnymi treściami. Ale kto decyduje, co uznaje się za dezinformację, mowę nienawiści lub treści nielegalne? Słowo klucz: ministerstwo prawdy w stylu Orwella. Konkretnie oznacza to, że Komisja opracowuje wytyczne, które określają, jakie treści będą cenzurowane: „treści antyeuropejskie”, „nastroje antyimigranckie” i oczywiście „treści anty-LGBTQ”. Nad tym pojawia się „populistyczna retoryka”, która nie ma być tolerowana. Ale co się stanie, gdy ta granica zacznie się zacierać?
Gdy pojęcia takie jak „populistyczny”, „krytyczny wobec UE” czy „społecznie kontrowersyjny” nagle znajdą się w tych samych kategoriach co rzeczywiste naruszenia prawa, to regulacja szybko przekształca się w polityczne sterowanie. Nie chodzi już o egzekwowanie reguł – chodzi o formowanie debat.
Demokracja potrzebuje tarcia, a nie bańek filtrujących.
Demokracja nie jest wygodna. Żyje z sprzeciwu, kontrowersyjnych stanowisk, z opinii, które się nie podobają. Kto zaczyna systematycznie wypierać je z przestrzeni cyfrowej, ingeruje głębiej, niż kiedykolwiek zrobiła to jakakolwiek klasyczna regulacja mediów. Jeśli rzeczywiście usunięto dziesiątki tysięcy treści politycznych – na przykład w okresie wyborów – to nie jest to techniczny margines. Wówczas staje się zasadnicze pytanie: Kto decyduje, co można mówić? Nie sądy. Nie parlamenty. Ale najwyraźniej mieszanka urzędów i platform – za zamkniętymi drzwiami.
Milczenie parlamentu.
Szczególnie irytująca jest rola Parlamentu Europejskiego. To, że wnioski o debaty i przesłuchania są blokowane, nie świadczy dobrze o instytucji, która zobowiązała się do przejrzystości i demokratycznej kontroli.
Belgijski deputowany Tom Vandendriessche może być kontrowersyjny politycznie – ale jego zasadnicze pytanie jest uzasadnione: Dlaczego ta debata nie jest prowadzona w sposób otwarty? Kto nie ma nic do ukrycia, powinien mieć interes w wyjaśnieniu sprawy.
Krytyka z własnych szeregów – sygnał alarmowy.
Jeśli nawet doświadczeni politycy UE, tacy jak Charles Michel, ostrzegają przed przekroczeniem kompetencji, należy to traktować poważnie. Takie głosy nie są marginesem, lecz wyrazem głębszego problemu: rosnącego roszczenia do władzy europejskich instytucji.
Ślepy punkt politycznego centrum.
Tymczasem w wielu krajach Europy widać wyraźny trend: wyborcy coraz bardziej zwracają się ku partiom, które reprezentują te same pozycje, które rzekomo zostały wyparte z cyfrowych dyskursów. Rodzi to niewygodne pytanie: Czy próbuje się tu politycznie skorygować rozwój społeczny, zamiast argumentacyjnie stawić mu czoła? Gdy zaufanie do instytucji maleje, nie jest to tylko wynik „fałszywych informacji”. Również dlatego, że ludzie czują, gdy debaty są ograniczane, a także zauważają, że korytarz do mówienia staje się coraz węższy. A to nie dzieje się przypadkowo – nitki są precyzyjnie pociągane w tle.
Dokładnie dlatego potrzebne są otwarte debaty, niezależne badania i polityczna odpowiedzialność, bo jedno jest jasne: granica między uzasadnioną ochroną a kontrolą jest wąska – i została w ostatnich latach cicho przesunięta.
Europa stoi przed decyzją: Czy chce pozostać przestrzenią wolnej debaty – czy ta debata ma być coraz bardziej kontrolowana? Innymi słowy: Czy chcemy być rządzeni przez partie, które stopniowo przekształcają nas w dyktaturę poglądów, czy wolimy polityków, którzy biorą odpowiedzialność i stoją po stronie obywateli, jak na przykład FPÖ w Austrii? (CR)
***
Z powodu treści książka usunięta z obiegu przez lewicową cenzurę w Niemczech!
U P A D E K E U R O P Y !

***
W języku niemieckim ukazała się nowa książka

Nowa publikacja:
Maria Pilar rozlicza się z „zieloną zarazą”
Do zamówienia bezpośrednio ze strony:
https://www.buchdienst-hohenrain.de/product_info.php?products_id=1887
***
Weitere Informationenhier unter Transparenz-Bekanntmachung)

