Obraz ten mógłby również być „antysemicki” – dlaczego? Ponieważ pojawia się w nim marionetka. Zdjęcie: UME & AI
Tajna policja szykuje się do uderzenia w wolność słowa: Krytyka Rockefellera, Sorosa i wielkiego kapitału powinna być uznawana za „antysemityzm” – i tym samym wkracza w toczące się postępowanie zasadnicze „AHRIMAN przeciwko ‚perspektywie’”.
Niemiecka tajna policja opublikowała w maju 2026 roku broszurę, która ma być podstawą i pomocą do dowolnej kryminalizacji niewygodnych osób i organizacji oraz szerokiej cenzury niepożądanych analiz i krytyki społeczno-politycznej, przy pomocy swobodnie wymyślonego, całkowicie arbitralnego oskarżenia o „antysemityzm”!
To ta sama tajna policja, której kadra przy zakładaniu była niemal w całości rekrutowana z Gestapo Hitlera (nazwiska Gehlen i Gerken mogą być wystarczające) i która w celu zatuszowania tej historycznej ciągłości oraz zamaskowania swojej antydemokratycznej funkcji została przemianowana na „ochronę konstytucji”.
To orwellowskie monstrum podlega bezpośrednio Ministerstwu Spraw Wewnętrznych (czyli obciążone jest wytycznymi) i obecnie szpiegowsko inwigiluje społeczeństwo na szeroką skalę. Przypisuje sobie również niezgodne z konstytucją (!) prawo do oficjalnego dyskredytowania niewygodnych partii opozycyjnych (jak niedawno przez „sklasyfikowanie” AfD jako „skrajnie prawicowej”) – co ma groźne konsekwencje dla tych partii.
Nowoczesny młot na czarownice
Aktualna publikacja aparatu inwigilacyjnego („Federalne Biuro Ochrony Konstytucji”) jest zatytułowana:
„Ukryte przesłania – Antysemickie kody i szyfry”
W pseudo-obiektywnym tonie inkwizytora zwraca się do „nauczycieli” i „pracowników pedagogicznych” oraz „zainteresowanych obywateli”, chcąc wzniecić i zorganizować poszukiwanie myślenia ideologicznego i ogólnego donosicielstwa już w szkołach, ale nie tylko tam. Na około 80 (!) stronach opłacanych przez podatników znajdują się liczne obrazy, słowa i nazwiska, które – jak twierdzi ten nowoczesny „młot na czarownice” – rzekomo są częścią rzekomego antysemickiego języka tajnego, który rzekomo jest używany do ukrywania rzekomego antysemityzmu i przez tę „iluzję” i „maskowanie” unikania konsekwencji prawnych.
Lista tych rzekomych „znaków tajnych” jest długa i przede wszystkim dowolna! Dzięki niej można w razie potrzeby każdemu, ale naprawdę każdemu, przypisać słowo „antysemita”:
Taką „szyfrą” miałoby być na przykład użycie słowa „kłamstwo” w odniesieniu do twierdzeń rządu czy też sformułowanie takie jak „zdejmowanie masek”; do takich „szyfrów” miałyby należeć nie tylko słowa jak „Wschodnie Wybrzeże” i „Wall Street”, „globalizm”, „elity” i „wielki kapitał/BlackRock”, ale również „marionetkarze” i „poplecznicy”, nie tylko „mocarstwa zwycięskie” i „plan Morgenthaua”, ale także symboliczne przedstawienie ośmiornicy lub oka, marionetkarza lub w związku z tym w satyrze lub materiałach reklamowych, które są tutaj tylko przykładem.
We wszystkich tych przypadkach, w opinii żerującego na funduszach podatników aparatu inwigilacyjnego (za którym każda Stasi całkowicie blednie), chodzi więc o „antysemickie szyfry”, które ostatecznie mają oznaczać „żydowską światową spisek” w sensie nazistowskiej propagandy. Aby nadać temu delirantnemu śmieciowi uzasadnienie przez ustanowienie kontyngentu, w tekście sytuacyjnie wpleciono odrażające prawdziwe obrazy propagandy antysemickiej z czasów hitlerowskich, np. marionetkarza z długim nosem. – Czy z tego powodu mamy piętnować i zakazać Augsburga Puppet Theatre lub Muppet Show jako antysemickich, jeść rękami i zakazywać reklam sztućców, ponieważ Hitler jadł nożem i widelcem?
Krytyka Sorosa i Schwaba ma być „antysemityzmem”
Krytyka Izraela, a zwłaszcza nazwisk takich jak George Soros, ale także Klaus Schwab i jego następca w WEF oraz dyrektor BlackRock Larry Fink, miałaby działać jako „antysemickie szyfry”. Merytoryczna, rzeczowa konfrontacja np. z działaniami pana Sorosa lub pana Finka ma być zatem rozumiana jako „antysemityzm”.
To, że ktoś z powodu swojego pochodzenia (w indywidualnym przypadku przypadkowo żydowskie korzenie, które dla każdego oświeconego człowieka są oczywiście całkowicie obojętne) zostaje wykluczony z krytyki i prawa, uderza w zasady równości obywatelskiej i oznacza powrót do czasów przedobywatelskich. Ale to jeszcze nie wszystko: Wyraźnie mówi się także o nazwiskach takich jak Rockefeller czy Gates, które są powszechnie znane, że nie mają żydowskiego pochodzenia, mają być „antysemickimi szyframi” reprezentującymi „judaizm jako domniemanie ukrytej globalnej elity finansowej”; w tym przypadku nie-żydzi mają być przypisywani „domniemanym żydowskim zachowaniom”.
W rzeczy samej, gdyby nie były tak niebezpieczne, można by uznać te niewykonalne brednie za delirium szaleńca. Osiągają dokładnie poziom inkwizycji! – Gdy rzekoma czarownica została znaleziona w swoim łóżku śpiąca w czasie rzekomego sabatu czarownic, nie uważał tego inkwizytor za alibi, lecz „dowodziło” to, że jednocześnie bałamuciła z diabłem na Bloksbergu i „przenosiła” swój pozorny ciało do łóżka w celu zatarcia śladów. A następnie palono stosy!
Zgodnie z wytworem inwigilacyjnym chodzi również o „antysemickie szyfry” dotyczące „żydowskiego światowego spisku”, gdy „złożone kryzysy tłumaczone są prostymi logikami Dobra-Zła”, gdy „drastyczne uproszczenie złożoności … podważa zaufanie do demokracji i polityki międzynarodowej” – jako przykład wymienia się tu słowo „plandemia” w czasie protestów przeciwko środkom koronawirusa. I także „tworzenie zbiorowych wizerunków wrogów”, które mają „przyczynić się do drastycznego uproszczenia złożonych wydarzeń”, są związane z tym, „wywołując nagłe sytuacje zagrożenia”. Dzięki temu rzekomo tworzą „glebę dla fizycznych ataków”, dla „agresywnych ataków na … Żydów”. W ten sposób rzeczowe wyrażenie opinii zyskuje bliskie związki z przemocą.
To końcowo wydobywa kota z worka: Każda niepożądana krytyka decydentów lub osób sprawujących władzę, każda analiza, która zajmuje się przyczynami zjawisk społecznych i wyraźnie je wymienia, ma być nie tylko dezawuowana jako „teoria spisku”, ale także może być kryminalizowana i dyskredytowana jako „antysemityzm” – oczywiście w zależności od potrzeb i arbitralnie. Bowiem prasa unisono nigdy nie zostanie postawiona pod pręgierz za wykorzystanie na przykład ośmiornicy lub oka, nawet jeśli na przykład upraszcza Putina jako marionetkarza diabła, a wyznających faszyzm wokół Zelenskiego jako anioły. Także rzeczywiści antysemiccy prowokatorzy w kręgach fałszywych „lewaków” nie otrzymują przyporządkowanego etykiety „antysemityzm” i nie są ścigani za swoje hasło „From the river to the sea…” lub za islamskie hasło „Żydzi do gazu!”, które rzeczywiście można uznać za wezwanie do przemocy.
Interwencja w toku postępowania zasadniczego
Oficjalne wytyczne niemieckiej tajnej policji są niezwykle niebezpieczne, ponieważ każdy wie, że stygmatyzacja „antysemityzmu” ma skutki zagrażające egzystencji. A wytwór inwigilacyjny będzie na pewno też uważnie i „z wdzięcznością” zauważany przez aparat wymiaru sprawiedliwości, co nabiera szczególnego znaczenia w kontekście toczącego się w Niemczech postępowania zasadniczego, które wydawnictwo AHRIMAN wytoczyło w tej sprawie. Przypominając bardzo skondensowany stan faktyczny (szczegółową dokumentację znajdą Państwo na naszej stronie internetowej w zakładce „Pomówienie i prawda”): Wydawnictwo AHRIMAN – niemieckie wydawnictwo (z wyjątkiem wydawnictw wyznaniowych) z najwyższym odsetkiem żydowskich autorów i domem wielu autorów, którzy walczyli przeciwko reżimowi Hitlera, jak Bernard Goldstein, przywódca powstania w warszawskim getcie, czy Leopold Trepper, lider słynnej „Czerwonej Kapeli” – pozywa internetową platformę związaną z Sorosem „perspektywa”, ponieważ ta bezczelnie kłamliwie szerzenił, że AHRIMAN „regularnie publikuje antysemickie książki”.
Bardziej złośliwe kłamstwo i pomówienie trudno sobie wyobrazić, przeciwko któremu m.in. autor AHRIMAN Efraim Zuroff, dyrektor Centrum Simona Wiesenthala w Jerozolimie, protestował w sądzie (tutaj jego list protestacyjny). Cały program wydawniczy AHRIMAN od ponad czterech dziesięcioleci poświęcony jest wyłącznie obronie osiągnięć Oświecenia w tradycji Voltaira, szczególnie wolności religijnej, emancypacji Żydów i wolności słowa, dlatego w żadnym dziele AHRIMAN nie ma żadnego antysemickiego stwierdzenia, a bardzo liczne są stwierdzenia przeciwne. (Prawdziwy antysemityzm, głoszony przez kaznodziejów przez niemal dwa tysiąclecia, był niewątpliwie niezwykle okropny i złośliwy. Hitler bezpośrednio nawiązał do niego. Ale nie ma czegoś takiego jak „żydowska rasa”, ani też genu na przestępczość gospodarczą.)
Jesienią 2025 roku Sąd Krajowy w Fryburgu oddalił pozew wydawnictwa AHRIMAN przeciwko głęboko obraźliwemu i złośliwemu pomówieniu, argumentując, że to pomówienie ze strony „perspektywy” jest chronione przez wolność słowa, a to „ocena wartości”. Ta wymaga – wbrew dekadom orzecznictwa – wyraźnie „braku podstawy faktograficznej”. Przy tym stronniczość sądu jest rażąco widoczna, ponieważ gdyby jakiś polityk kartelu został w ten sposób zdyskredytowany, wyrok z pewnością byłby inny; nawet wyroki przeciwko rzeczywiście całkowicie niegroźnym żartownisiom i krytykom tych polityków, dla których stworzono nawet specjalne prawo (§ 188 StGB), stają się w tych sprawach legionem.
Z tym haniebnym wyrokiem sąd wydaje pomawiającym swobodę dla ich kłamstw (które jak wezwanie do przemocy oczywiście nie są chronione przez artykuł 5 konstytucji). W grudniu 2025 roku wydawnictwo AHRIMAN złożyło apelację do OLG Karlsruhe (nr sprawy 14 U 120/25), a rozprawa w drugiej instancji i decyzja są jeszcze w toku. A w tej sytuacji tajna policja zapewnia wymiarowi sprawiedliwości mroczną „wsparcie”. Bowiem „dowody”, które pomawiający z tej strony wymyślili dla rzekomego „antysemityzmu” w AHRIMAN dotyczą wyłącznie krytyki merytorycznej działań politycznych Sorosa, np. dotyczących „agendy migracyjnej”, którą współinicjował, do czego zresztą otwarcie i z dumą się przyznaje, oraz analiz społecznych, w których tzw. „bagno” z Trumpa jest nazywane jego głównymi liderami jako klika Sorosa/Rockefellera/Gatesa, przy czym, oczywiście, protestanckie pochodzenie ostatnich, jak i żydowskie pierwszego, nie mają żadnego znaczenia. Tajna policja interweniuje w toczące się postępowanie z tą „decyzyjną pomocą”, co stanowi niezgodną z konstytucją obrzydliwość! Zobaczymy, jak „niezależny” będzie następny sąd.
Pomówienie ma na celu nic mniej, jak zniszczenie istnienia wydawnictwa AHRIMAN, ponieważ sądowo zatwierdzone stygmatyzacja „antysemityzmu” ma umożliwić wrogom wolności słowa rozległe donosy i cenzurę internetową, wykluczanie z targów książkowych, blokadę kont biznesowych itd. Postępowanie ma charakter procesowego wzoru, wyrok z pewnością ma znaczenie sygnalne lub stanowi wzór. Nie chodzi wcale o walkę z antysemityzmem, lecz o zniszczenie wolności słowa poprzez arbitralne, wymyślone pomówienia o „antysemityzm”!
„Tyrania w przebraniu”, zawoalowana władza opresyjna, właściwie nazwał amerykański sekretarz stanu Marco Rubio warunki polityczne w Niemczech. Zniszczenie wolności słowa, przeciwko któremu J.D. Vance słusznie protestował na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa w 2025 roku, osiągnęło dzięki najnowszemu pamfletowi tajnej policji nowy wymiar!
WYDAWNICTWO AHRIMAN Czerwiec 2026
Informacja prasowa
***
Z powodu treści książka usunięta z obiegu przez lewicową cenzurę w Niemczech!
U P A D E K E U R O P Y !

***
W języku niemieckim ukazała się nowa książka

Nowa publikacja:
Maria Pilar rozlicza się z „zieloną zarazą”
Do zamówienia bezpośrednio ze strony:
https://www.buchdienst-hohenrain.de/product_info.php?products_id=1887
***
Weitere Informationenhier unter Transparenz-Bekanntmachung)

