O „pociągaczach za sznurki” „Sieci Cenzury Niemiec”
SOS-Demokracja: Światowej sławy ekspert w dziedzinie badania struktur cenzury, Andrew Lowenthal, niedawno brutalnie ujawnił państwowy wpływ na różne platformy. Niemcy okazały się, co zresztą nie jest zaskakujące, europejską „maszyną cenzury”.
Niemcy – Epicentrum cyfrowej cenzury państwowej
Andrew Lowenthal jest dyrektorem Liber-net, międzynarodowym ekspertem w zakresie cyfrowej wolności słowa, byłym kierownikiem organizacji non-profit EngageMedia i znanym ze współpracy z Mattem Taibbi przy Twitter Files, które ujawniły państwowy wpływ na platformy.
Mężczyzna ten nie jest w żadnym razie teoretykiem spiskowym, lecz raczej insiderem, który bada struktury cenzury na całym świecie.
Lowenthal udokumentował w badaniach, że Niemcy są epicentrum cyfrowej cenzury państwowej. Ponad 330 NGO, think tanków i instytutów jest finansowanych z podatków i w rzeczywistości przejmuje zadania, które państwo w demokracji nigdy nie powinno delegować na prywatnych aktorów.
Miliony na kontrolę opinii
Od 2016 roku fundusze przeznaczone na ten cel eksplodowały, nieprzypadkowo po Trumpie, Brexicie i koronawiruse.
60 mln euro zostało przeznaczone tylko w latach 2020–2023 na „zwalczanie dezinformacji”. Cel jest „jasny”: chronić narracje, tłumić krytyczne głosy i kierować debaty.
„Żyj demokratycznie!” jest najważniejszym narzędziem sterującym. Dodatkowo 200 mln euro rocznie trafia na projekty mające „państwowo” zwalczać „nienawiść”, „ekstremizm” i „teorie spiskowe”. W praktyce oznacza to polityczną bańkę informacyjną finansowaną z podatków.
Od Correctiv po Fundację Amadeu-Antonio, od nadzoru TikTok po analizę Telegramu. Tzw. fact-checkerzy pełnią rolę nieoficjalnych ministerstw prawdy.
Lowenthal jasno i bez ogródek wyjaśnia:
„Fact-checkerzy nie są obiektywni. Wspierają narracje rządowe, atakują małych krytyków, ale nigdy centra władzy”.
„Przemysł prawdy”, który zamienia pozycje polityczne w fakty.
NetzDG i DSA – Ustawa ucieleśniona w cenzurze
Platformy są zobowiązane do usuwania treści, zanim sąd w ogóle dowie się, że coś istnieje. Efektem tego jest niewątpliwie autocenzura, wyprzedzające posłuszeństwo i algorytmiczna niewidoczność.
Lowenthal otwarcie wyjaśnia, że system może pewnego dnia zostać nadużyty przez inne siły polityczne. Kluczowym punktem jest jednak to, że już teraz jest w rękach niewłaściwych ludzi. Już teraz jest wykorzystywany do tłumienia opozycji, krytycznych głosów i niepożądanych opinii.
Politycznie motywowane dzielenie informacji
Niemcy od dawna prowadzą politycznie motywowane zarządzanie informacjami. Konsekwencją tego jest, w każdym razie, zrujnowany publiczny dyskurs, rosnący brak zaufania do mediów i państwa oraz coraz bardziej brutalna i podzielona atmosfera polityczna.
Ostrzeżenie Lowenthala jest zatem tak jasne jak jednoznaczne:
„Niemcy stworzyły infrastrukturę cenzury, która nie jest godna wolnego społeczeństwa i już działa na pełnych obrotach”.
***
Z powodu treści książka usunięta z obiegu przez lewicową cenzurę w Niemczech!
UPADEK EUROPY !TERAZ ponownie w sprzedaży!
Autor zajmuje się islamem od prawie 30 lat. Ta książka, wydana wreszcie po raz pierwszy w Polsce, pokazuje islam w całej jego nieupiękrzonej rzeczywistości jako egzystencjalne zagrożenie dla wolności i demokracji na świecie. Jeden z czytelników napisał: „Jan Sobiesky – Austriak polskiego pochodzenia, pokazuje nam w swojej nowej książce, jakie niebezpieczeństwo na nas czyha: ´niebezpieczeństwo bycia podbitym przez wyznawców faszystowskiej ideologii o podłożu religijnym, która gardzi ludzką godnością – ISLAM – (a nie ´islamizm´)!´.”Do zamówienia bezpośrednio w wydawnictwie: capitalbook.com.pl/pl/p/Upadek-Europy-Marian-Pilarski/5494
NASZA MITTELEUROPA jest publikowana bez irytujących i zautomatyzowanych reklam wewnątrz artykułów, które czasami utrudniają czytanie. Jeśli to doceniasz, będziemy wdzięczni za wsparcie naszego projektu. Szczegóły dotyczące darowizn (PayPal lub przelew bankowy) tutaj (Details zu Spenden (PayPal oder Banküberweisung) hier.).