Foto: Osoba niebinarna składa pozew! 17.500 euro za „Szanowny Panie“
Osoba niebinarna o imieniu Nikolas T. pozywa Niemiecką Sieć Zamówień Publicznych z powodu formy grzecznościowej w liście z odmową pracy.
Osoba składająca skargę została w nim wezwana jako „Szanowny Panie T.”. Teraz T. domaga się odszkodowania w wysokości 17 500 euro z powodu dyskryminacji.
Czy takie postępowania staną się standardem w przyszłości?
W sądzie T., który nie czuje się przynależny do żadnej płci, pojawił się z pomalowanymi paznokciami i długimi blond włosami związanymi w kitkę. Podczas rozprawy ustalono, aby Nikolas T. określać neutralnie płciowo jako „stronę skarżącą”. Do porozumienia jednak nie doszło. Pod koniec maja odbędzie się kontynuacja głównej rozprawy.
To postępowanie jest zatem inne, ale może stać się standardem w przyszłości i, w zależności od sukcesu, przekształcić się w nową „gałąź biznesu”. Nikolas T. pozwał Niemiecką Sieć Zamówień Publicznych; firma poszukiwała referenta/ referentki ds. prawa zamówień publicznych. T. zgłosił się na ogłoszenie o pracę, jednak otrzymał odmowę, z uzasadnieniem, że nie spełnia poszukiwanych kwalifikacji. E-mail z odmową zaczynał się od słów „Szanowny Panie T. …”. Z powodu tej formy grzecznościowej strony teraz spotykają się w sądzie.
T. identyfikuje się jako niebinarny, więc nie przynależy do żadnej płci i czuje się dyskryminowany. T. domaga się teraz odszkodowania w wysokości 17 500 euro. Jako mężczyzna urodzony, T. staje przed sądem z pomalowanymi paznokciami, a długie blond włosy związał w kucyk i nie chce być nazywany „Panem”. Gdy ktoś w sali mówi „Pan T.”, T. wybucha: „Proszę nie nazywać mnie Panem!”.
Odmowa pracy „oczywiście nie ma znaczenia”.
Gdy jednak „strona skarżąca” otrzymała odmowę od firmy, nie zwróciła się bezpośrednio do sądu. Zamiast tego T. napisał e-mail do sieci zamówień publicznych, domagając się 5000 euro i grożąc w przeciwnym razie pozwem. Nawet numer konta został dołączony w załączniku.
W tym ogłoszeniu o pracę w Niemieckiej Sieci Zamówień Publicznych brakowało adnotacji „m/w/d”. Dlatego Nikolas T. domagał się odszkodowania.
Zarząd sieci zamówień publicznych odmówił zapłaty. Skarga T. została złożona natychmiast po tym, żądano ostatecznie 17 500 euro. Roszczenie o odszkodowanie T. wywodzi z ogólnej ustawy o równości traktowania (AGG). „Ma ona na celu ochronę przed dyskryminacją” – tłumaczy ekspert prawa pracy prof. dr Michael Fuhlrott. „Kandydat musi jedynie przedstawić dowody, które sugerują dyskryminację. Jeśli kandydat udowodni to, następuje ustawowa odwrócenie ciężaru dowodu. Wówczas firma musi udowodnić, że dyskryminacja nie miała miejsca. Wiele firm woli zapłacić pewną kwotę, aby uniknąć wysokich kosztów procesowych”.
Brakujący „dodatek w nawiasie” jako podstawa skargi.
W sądzie Nikolas T. opisuje, gdzie w odmowie pracy leżała dyskryminacja: „Nie istniał żaden dodatek w nawiasie. A ja zostałem wezwanego jako ‚Pan’”. Jeśli w ogłoszeniu o pracę brakuje dodatku (m/w/d), oznacza to, że poszukiwani są tylko męscy kandydaci.
Pozwany wyczuwał w pozwie model biznesowy, a sędzia również krytycznie pytał. „Wydaje się, że korzysta pan z gotowego wzoru, aby dorobić sobie kieszonkowe” – powiedziała Nicole Becker, prawniczka sieci zamówień publicznych. T. to odrzucił: „jako osoba niebinarna często doświadczam dyskryminacji!”.
Na koniec strony jednak nie doszły do porozumienia. Pod koniec maja odbędzie się spotkanie komisji w Berlinie. Prawniczka opuściła salę, a „strona skarżąca” pozostała na miejscu.
„Strona skarżąca” również przy następnej aplikacji dyskryminowana.
Podczas kolejnej rozprawy ugodowej chodziło o zgłoszenie Nikodasa T. W ogłoszeniu o pracę jedna z firm doradczych poszukiwała kogoś, kto „zna niemiecki jako język ojczysty”. T. wskazał, że urodził się w Bangkoku i ubiegał się o pracę bez zdjęcia. Po odmowie pojawił się zarzut, że z powodu zagranicznego miejsca urodzenia pracodawca automatycznie założył, że kandydat nie może posiadać umiejętności językowych na poziomie ojczystym w języku niemieckim. „Z powodu mojego pochodzenia byłem dyskryminowany podczas aplikacji” – wyjaśnił Nikolas T.
Kto w obliczu tego typu postępowania nie widzi modelu biznesowego, może być nieco zaślepiony duchem czasów lub „ogłuchł na lewe ucho”.
***
Z powodu treści książka usunięta z obiegu przez lewicową cenzurę w Niemczech!
U P A D E K E U R O P Y !
***
W języku niemieckim ukazała się nowa książka
Nowa publikacja:
Maria Pilar rozlicza się z „zieloną zarazą”
Do zamówienia bezpośrednio ze strony:
https://www.buchdienst-hohenrain.de/product_info.php?products_id=1887
***
Ponieważ bajka o kryzysie klimatycznym w końcu się przeżyła, polityka stara się sprzedać swoją epokową,…
Strzały przed izraelskim konsulatem w Stambule – najwyraźniej trzech zabitych Przed izraelskim konsulatem w Stambule…
Obraz: IMAGO / Newscom World To, co zaczęło się jako pojedyncze akcje protestacyjne, według doniesień…
Boris Pistorius nie może wydostać się z negatywnych nagłówków: zaledwie dwa tygodnie temu wybuchł skandal…
Maski: Freepik; policyjny samochód: Johannes Maximilian, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0; kompozycja: Der Status. Trudno…
Iran najwyraźniej wciąż dysponuje znacznym arsenale rakietowym i tysiącami dronów. Donald Trump chce „cofnąć reżim…