Startseite Polen Austria na Biennale: Wielka sztuka dla małych drobnostkowników

Austria na Biennale: Wielka sztuka dla małych drobnostkowników

0
Austria na Biennale: Wielka sztuka dla małych drobnostkowników

Czy „miłośnicy sztuki“ pojawiliby się, gdyby panie były nosicielkami burki? | Zdjęcie: zrzut ekranu z Instagrama

Wiele nagich kobiet i nieapetyczna kąpiel w moczowej misie: Austria prezentuje na Biennale w Wenecji projekt „sztuki” z basenem pełnym moczu, finansowany kwotą 600 000 euro z funduszy publicznych. „Sztuką” jest to, że artystka pływa w moczu odwiedzających.

Bardzo drogi projekt artystyczny z celową prowokacją

Sztuka zawsze była najbardziej skuteczna, gdy prowokowała. Od dadaistów przez wiedeńskich akcjonistów po nowoczesną sztukę performatywną: przekraczanie granic od zawsze należy do kulturowego repertuaru awangardowych artystów. Ale co się dzieje, gdy prowokacja nie tylko polaryzuje, ale jest finansowana z wielkich funduszy publicznych? To właśnie pytanie wzbudza obecnie kontrowersje wokół austriackiej choreografki i performerki Florentiny Holzinger i jej projektu na Biennale w Wenecji.

Zanieczyszczenie środowiska, cielesność i transformacja

Austriacki wkład na Biennale nosi tytuł „Seaworld Venice” i ma przekształcić pawilon w Giardini w mieszankę parku podwodnego, miejsca performatywnego i sakralnego doświadczenia. Tematyka projektu, według oficjalnego opisu, dotyczy zanieczyszczenia środowiska, cielesności i transformacji.

Jednak to nie teoretyczny poziom, a konkretna realizacja budzi kontrowersje. Ludzkie wydaliny, konkretnie mocz odwiedzających Biennale, są częścią instalacji. Mobilne toalety przed pawilonem i zbiorniki wewnątrz wystawy są zatem centralnymi elementami performansu. I tu pojawia się pytanie: Czy oddawanie moczu i pływanie w swoim własnym moczu można w ogóle określić jako sztukę? Czy do tego w ogóle potrzebny jest artysta? Czy coś takiego mógłby również zrobić wyszkolony małpa?

Właściwy punkt sporny: 600 000 euro publicznych pieniędzy

Dla wielu obywateli projekt celowo przekracza granicę między sztuką a przymusem. Krytycy mówią o formie prowokacji, która nie chce już ukazywać społecznych problemów, ale głównie stawia na przyciągnięcie uwagi. A może prowokacja polega na tym, że podatnik w tym konkretnym przypadku ma zapłacić setki tysięcy euro za poczęstunek z moczu i pływanie w nim. Dlatego debata staje się szczególnie gorąca z powodu finansowania projektu. Około 600 000 euro publicznych funduszy wpływa do austriackiego wkładu na Biennale – suma, która odpowiada rocznym budżetom mniejszych instytucji kulturalnych.

Oczywiście, wsparcie dla kultury należy do zadań nowoczesnego państwa. Międzynarodowe wydarzenia, takie jak Biennale, od dziesięcioleci uważane są za kulturowe wizytówki kraju. Jednak właśnie w ciężkich czasach gospodarczych rośnie zniecierpliwienie wielu podatników, którzy podejrzewają, że ten nieapetyczny projekt nie przyczynia się do pozytywnego wizerunku Austrii jako kraju kultury. Coś takiego mogliby również zrobić mieszkańcy dżungli – prawdopodobnie za mniej pieniędzy.

Prowokacja polega raczej na tym, że rosnące koszty życia i cięcia w sektorze socjalnym w obliczu jednoczesnych dużych dotacji na radykalne projekty artystyczne tworzą coraz trudniejszą do uzasadnienia sytuację.

Dyskusja staje się szczególnie emocjonalna w związku z porównaniami do innych cięć rządowych. Austriacki rząd federalny jednocześnie redukuje wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami, które są zawodowo uzależnione od samochodu. Podczas gdy tam się oszczędza, setki tysięcy euro wpływają do projektu artystycznego, który raczej irytuje niż zachwyca dużą część opinii publicznej.

Nago na skuterze wodnym lub wiszący z dzwonu jako forma sztuki. | Zdjęcia: zrzut ekranu YouTube

Prowokacja jako znak rozpoznawczy i magnes dla głupków

Kontrowersja nie jest zaskakująca. Florentina Holzinger od lat należy do najbardziej radykalnych głosów europejskiej sztuki performatywnej. Już jej produkcja „Sancta” wzbudziła międzynarodowe kontrowersje w 2024 roku. Doniesienia o drastycznych scenach, ekstremalnych ingerencjach w ciało i niepokojących sceneriach prowadziły do ostrych reakcji publiczności. Czasami widzowie musieli być medycznie obsługiwani lub opuszczali występ przed czasem. Jej krytycy zarzucają jej kalkulowaną estetykę obrzydzenia, która ma przyciągnąć uwagę za wszelką cenę.

Podstawowe zasady „Jak robić wielką sztukę” są w zasadzie od ponad 60 lat zawsze te same. Obsceniczne, nieapetyczne, nagie kobiety – a jak w „Sancta”, nie może też zabraknąć ośmieszania biskupa – taki zawsze jest od dziesięcioleci obecny przy każdej „prowokacyjnej” prezentacji. Czy to jeszcze jest „prowokacja”? Raczej nie – najwyżej prowokacja na czołowej liście państwowej, aby również pieniądze napływały.

Prawdziwe prowokacje na pewno nie są dozwolone, bo musiałyby być wymierzone przeciwko establishmentowi, oczywiście przeciwko lewicy, przeciwko sponsorom. Gdyby wymienić katolickich dostojników na islamskich lub żydowskich, szybko skończono by z „prowokacjami”. W przypadku islamskich dostojników „twórcy sztuki” mogliby nawet spotkać się z nożami.

Akcja w Wenecji na pewno nie „przejdzie tak dobrze”, gdyby wiele nagich kobiet, które raz znajdowały się w moczowej misie, raz na skuterze wodnym, wisząc z dzwonu lub zawieszonych na maszcie, miało swoje wystąpienie jako nosicielki burki. To byłaby prawdziwa prowokacja, jednak wielu głupków, którzy teraz czekają na Biennale do dwóch godzin, aby zobaczyć nagą skórę, z pewnością by tam nie było. Musieliby iść do klubu go-go, ale tego nie odważają się zrobić ani nie mogą, bo to, co robi, porządny obywatel, jako przyjaciel i wielbiciel „wielkiej sztuki”, ma do tego prawo. To bowiem nie jest seksistowskie, a wtedy nie musi się tłumaczyć przed swoją lepszą połową. (CR)

***

Z powodu treści książka usunięta z obiegu przez lewicową cenzurę w Niemczech!

U P A D E K    E U R O P Y !

TERAZ ponownie w sprzedaży!
Autor zajmuje się islamem od prawie 30 lat. Ta książka, wydana wreszcie po raz pierwszy w Polsce, pokazuje islam w całej jego nieupiękrzonej rzeczywistości jako egzystencjalne zagrożenie dla wolności i demokracji na świecie. Jeden z czytelników napisał: „Jan Sobiesky – Austriak polskiego pochodzenia, pokazuje nam w swojej nowej książce, jakie niebezpieczeństwo na nas czyha: ´niebezpieczeństwo bycia podbitym przez wyznawców faszystowskiej ideologii o podłożu religijnym, która gardzi ludzką godnością – ISLAM – (a nie ´islamizm´)!´.”Do zamówienia bezpośrednio w wydawnictwie: capitalbook.com.pl/pl/p/Upadek-Europy-Marian-Pilarski/5494

 

 

 

 

***

W języku niemieckim ukazała się  nowa książka 

 

Nowa publikacja: 

Maria Pilar rozlicza się z „zieloną zarazą”

Do zamówienia bezpośrednio ze strony:

https://www.buchdienst-hohenrain.de/product_info.php?products_id=1887

 

 

 

 

 

 

 

***

Polityczna reklama KLUBU PARLAMENTARNEGO WOLNOŚCI Więcej informacji tutaj w ogłoszeniu o transparentności
(Eine politische Anzeige des FREIHEITLICHENPARLAMENTSKLUBS
Weitere Informationenhier unter Transparenz-Bekanntmachung)